25 kwi 2017

Powroty!!!-podejście drugie!!!

Witajcie!!!
   Pewnie  większość z Was zastanawia się czy ja żyję...owszem owszem nadal jestem na tym świecie!! Jestem mamuśką, mam dwóch wspaniałych synów!!!
 Można powiedzieć, że "umarł" tylko mój blog... Jednak mam nadzieję, że tym razem uda mi się powrócić do Was na dobre.... Ale  zacznijmy od początku...

Kiedy półtora roku temu tj. 21 września 2015 przeprowadziliśmy się do własnego domku sądziłam, że uda mi się pogodzić prowadzenie bloga z prowadzeniem domu....jednak przeliczyłam się...;)
 Przecież powinnam mieć czas choćby tą godzinę dziennie czy dwie posiedzieć... co za obowiązki mogłam mieć w nowym miejscu.. Siedziałam na bezrobotnym, dziecko do przedszkola, i tyle że coś ogarnąć tu i ówdzie...a jednak...
Synek, jak to małe dziecko, które poszło do przedszkola pierwszy raz non stop zaczął coś przynosić...a to katar a to kaszel i z 20 dni, które miał spędzać  w miesiącu w przedszkolu robiło się 5-9 max...więc  większość czasu spędzałam z moim dzieckiem, cudownym dzieckiem!!!
Ciąża...zaraz po tym jak się przeprowadziliśmy okazało się, że jestem w ciąży...jak pierwszą ciążę przechodziłam normalnie, chodziłam do pracy to w tej mnie mdliło non stop,  zamiast razem z mężem jeść śniadanie to ja poranki spędzałam w toalecie... Mąż był przekonany, że  będzie dziewczynka ale jednak okazało się, że chłopak... Kolejny synek;)

I tak mijał dzień za dniem.. sprzątanie, pranie gotowanie, spędzanie czasu z synkiem, narodziny kolejnego synka i nie wiadomo kiedy zleciało prawie półtora roku jak pojawił się ostatni wpis na blogu.

Ostatnimi czasy coraz bardziej zaczynało mi brakować tego bloga, tego mojego kawałka świata, w którym mogłam się oderwać choć na chwilę od codziennych czynności, od prania, sprzątania, gotowania, zmieniania pieluch i prasowania i wielu innych codziennych czynności...
Mamy przecież jedno życie...
Wielu obserwatorów bloga uciekło, no ale co tu się dziwić jak nie ma na nim życia od półtora roku...
Żyje natomiast mój Instagram. Tam starałam się być z Wami na bieżąco, łatwiej było tam się pokazać, może dlatego, że szybciej, łatwiej...
Mam nadzieję, że tym razem się uda.
Trzymajcie za mnie kciuki... A ja tymczasem zbieram się za przygotowanie Wam już kolejnego wpisu o moim łupach w Rossmannie...Pewnie na większości blogów już były takie posty, ale ja jako "początkująca" "powracająca" blogerka" od czegoś muszę zacząć...;)
Myślę, że tym razem blog będzie tętnił życiem;)

Pozdrawiam.
Ewa.

3 komentarze:

  1. Cóż mogę powiedzieć - witaj z powrotem :)
    I gratuluję synków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło znów Cię czytać! Gratuluję wspanialych zmian w życiu- przeprowadzka na swoje, drugi synek- super! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że powrót się uda. Czekam na łupy z roska 😜

    OdpowiedzUsuń